sobota, 22 listopada 2008
- Ty stara co jest, co tak zęby szczerzysz - powiedzial półprzytomna Kler otwierając jej drzei.
- Pamiętasz tego kolesia, z którym rozmawiałam przy barze?? Ide z nim dziś na randkę.
- He? naprawde? przecież on miał te ohydne włoskie buty w szpic. Na dodatek białe!
- no to co?ty i towje głupie teorie na temat męslich butów. Fajnie mi się z nim gadało, zjadam pizze i spadam na piwo, albo dwa tralalala...
- taaaa.. dobrze ci sie gadało bo byłaś zalana w trupa moja droga. Założe się o bilet do kina, że po godzinie zobacze cię tu znowu.
- ok. umowa stoi. ja lece. buziaki pa.
Po 40 minutach Kler dostala smsa od Nadii o treści: Stara zadzwoń do mnie, muszę się jakoś wyrwać, to jest nażelowany mydłek, minuty dłużej tu nie zniosę.
hehe - pomyślała Kler - to idzemy dziś do kina. I zadzwoniła do Nadii.
wtorek, 14 października 2008
- Bo wiesz, bo ja już postanowiłam. Jak skończę trzydziestkę i nadal będę singlem to przeprowadzam się do Nowego Jorku. Nowy Jork wydaję się o wiele przyjemniejszym miejscem dla singli niż miasto K. Poza tym tam czułabym się taka szczupła. Więc tak Nowy Jork zdecydowanie.
Nadia zrobiła duże oczy, i odpalając jednego papierosa od drugiego powiedziała:
- Ty, a przecież ty masz chłopaka. Nie zapominasz o jednym panu w Monachium??
- Co? mówisz o J? moja droga, ale my przecież nie jesteśmy razem. Nie możesz być z kimś kto mieszka 600 km od ciebie. ile to jest w ogóle km?? nigdy nie wiem. w każdym razie, Ewa trafiła w dziesiątkę nadając temu miano: sexturystyka.. wiec nie.. nie.. jestem absolutnym singlem. i jako singiel postanawiam i uroczyście ci przysięgam, że przeprowadzę się do Nowego Jorku.. bo to wszystko bez sensu. byłam w ogóle w ostatnią niedziele na randce.. rokowania nie są dobre. jeszcze troche i zacznę recykling randkowy... w tym mieście nie ma mężczyzny dla mnie..
- Hehe.. A co tym razem ci nie pasowało? Buty? Sweter? Czy może to, że nie wiedział kto to Maleńczuk?
- To, że mi nie nie zaproponuje zadnego napoju chladzacego wiedzialam od poczatku. przygotowana bylam ze ten Francuz nie rozni sie od innych. dla mnie luz, ja piwo moge sobie sama kupic. ale przesadzil w momencie kiedy czekajac na moj autobus ziewnal. Powiedziałam mu wtedy, oczywiście tylko pro forma, że nie musi ze mną czekać. A on: ok. I sobie poszedł. czaisz?
Nadia wybuchnęła śmiechem.
- Toż to prawdziwy dżentelmen. Czekaj musimy to oblać.
I zamówiła dwa szoty wściekłych.
środa, 10 września 2008
Kler od wczoraj była wsciekla. Wściekła z dwóch powodów. Jednym z nich była koleżanka ze studiow, którą spotkała przypadkiem buszując w sklepie z tanią odzieżą. Ta kiedy usłyszała, że Kler jeszcze nie napisała pracy magisterskiej, ze zdziwieniem w głosie krzyknęła: to TY JESZCZE studiujesz??? Po czym z nuta wyższości zaczeła opowiadać jak to spełnia się jako żona, matka i kura domowa. Kler zemdliło, więc udała, że się spieszy i wyszła. Drugim powodem był sms - a raczej jego brak. Kler miała nadzieje, iż przystojniak, spotkany 3 dni temu w barze jednak napisze i pokaże jej ten opustaszły dom, na dachu którego odbywaja się jakieś sekretne imprezy, sekretnej elity miasta K. Przystojniak nie napisal, więc nie pozostało jej nic innego, jak obejrzeć kolejny odcinek trzeciego sezonu Sex and the city.
